Koronawirus okazał się soczewką, która skupiła problemy trawiące środowisko artystyczne od lat. Brak spójnych zasad ubezpieczeń, finansowania i niejasny status powoduje, że w niestabilnych czasach artyści i artystki czują się zagrożeni.

Niedawno w internecie umieszczono przejmujący film „Rok, w którym porzuciłem sztukę”. Pięćdziesięciu polskich artystów i artystek upomina się o traktowanie ich jak część społeczeństwa, bo choć często pokutuje duch artysty pięknoducha, to w wielu przypadkach, „być albo nie być” artysty rozbija się o ubezpieczenie, stabilizację finansową, czy możliwość opłacenia pracowni, lub innego miejsca pracy. W czasach epidemii koronawirusa te problemy stały się widoczne dla szerszego grona odbiorców, którzy nadrabiając zaległe książki, filmy i albumy z muzyką, mogą też zastanowić się nad losem ich twórców.

Z głosów docierających od artystów, przebija się przede wszystkim ten dotyczący niepewności finansowej, w końcu los wielu twórców zależy od działania instytucji, w których mogą upubliczniać swoją działalność, a galerie, muzea, filharmonie, czy kina zamknęły się w marcu. Zapewne minie jeszcze sporo czasu, zanim te instytucje wrócą do funkcjonowania zbliżonego do pracy przed czasami pandemii.

W odpowiedzi na taką sytuację minister kultury Piotr Gliński ogłosił, że resort kultury przeznaczy 4 miliardy złotych na pomoc artystom, instytucjom kultury, a także przedsiębiorcom zajmujących się wskazanym sektorem. Flagowym działaniem, związanym z pakietem dofinansowań jest program „Kultura w sieci”, na który przeznaczono 20 milionów złotych. Deklaracja finansowej pomocy płynąca z ministerstwa okazała się szybka, co spotkało się z optymistyczną reakcją środowiska. W sprawie wypowiedział się organizacja zrzeszająca krytyków i krytyczki sztuki, sekcja Polska AICA. W oświadczeniu opublikowanym na serwisie AICA napisano, że uważa się „za słuszną inicjatywę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, związaną m.in. ze zwiększeniem puli zapomóg oraz wprowadzeniem nowych programów dotacyjnych. W czasie tak głębokiego kryzysu ludzie kultury i sztuki nie mogą zostać porzuceni przez państwo. Niemniej jednak zaoferowanych rozwiązań nie można uznać za wystarczające i satysfakcjonujące. Jednorazowa zapomoga nie rozwiązuje nagłej i wyjątkowo trudnej sytuacji bytowej pracowników kultury, gdy kryzys będzie trwał dłużej niż miesiąc.”

Ze strony artystów i instytucji sztuki płyną wyraźne prośby o efektywną dystrybucję tych środków. W rozmowie na portalu kulturalnym Dwutygodnik Zbigniew Buski z Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie powiedział – Trójka znajomych artystów malarzy z Berlina (Polacy zarejestrowani w tamtejszym Związku, ZUS-ie i Kasie Chorych) 16 marca wypełniła nieskomplikowany wniosek przez internet, a 18 miała na swoich kontach odpowiednio 15, 9 i 5 tysięcy euro. Buskiemu imponuje przede wszystkim sposób, w jaki egzekwowane są działania pomocowe, a Niemcy powracają wielokrotnie jako wzorzec tego, jak państwo i władze samorządowe budują wspólny system pomocowy dla środowiska twórczego. Warto jednak zaznaczyć, że rozmawiając o Berlinie jako modelowym przykładzie pomocy miasta i państwa, można wpaść w tę samą pułapkę, w którą popadają eksperci analizujący szwedzki model radzenia sobie z koronawirusem. Berlin już przed epidemią był miejscem niezwykle przyjaznym artystom, gdzie przedstawiciele środowiska twórczego stanowią tak znaczący odsetek wśród mieszkańców, że trudno byłoby pominąć ich w tworzeniu programu pomocowego dla mieszkańców.

Kathrin Hitney reporterka serwisu The Art Newspaper zauważa dwie niezwykle istotne kwestie. Chodzi o nakład pieniędzy, jaki przeznacza się na pomoc. Niemcy przeznaczyli na ratowanie sektora twórczego blisko 750 miliardów Euro. Drugą kwestią jest sposób, w jaki traktuje się artystów. Szefowa departamentu kultury Moniki Grütters zwróciła się do artystów, obiecując pomoc nie tylko w postaci dofinansowań i zapomóg, ale także ułatwienia w sprawie ubezpieczeń zdrowotnych i dostępu do służby zdrowia.

Z zebranych głosów można wyciągnąć wyraźny wniosek. Doraźna pomoc jest niezwykle ważną potrzebą, ale to zaledwie początek. Problemy artystów leżą znacznie głębiej. Listę spraw do przedyskutowania w imieniu artystów sformułowało Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej, a listę umieściło na swoim blogu już trzydziestego marca, gdy pandemia w Polsce dopiero nabierała wymiarów ogólnokrajowego kryzysu. Pozwolę sobie w tym miejscu zacytować sześć podpunktów w całości, zaznaczając jednocześnie, że źródłem ich pochodzenia jest serwis: http://forumsztukiwspolczesnej.blogspot.com

1. Apelujemy o stworzenie programu pozwalającego wypłacić wszystkim znajdującym się w trudnej sytuacji twórcom wsparcie w formie bezzwrotnego stypendium na okres minimum trzech miesięcy, z możliwością przedłużenia do sześciu lub więcej, w zależności od rozwoju sytuacji. Postulujemy, aby miesięczna kwota stypendium wynosiła 80 proc. płacy minimalnej.

2. Bezwzględne zapewnienie ubezpieczenia zdrowotnego każdej twórczyni i twórcy, którzy nie posiadają ubezpieczenia. Jest to istotne również z punktu widzenia zdrowia publicznego. Od lat trwają pracę nad stworzeniem systemu umożliwiającego zabezpieczenie społeczne twórców i twórczyń, wielu twórców i twórczyń jest nieubezpieczonych, a w obecnej sytuacji epidemii w interesie nas wszystkich jest, by nikt nie musiał się zastanawiać, czy ma prawo iść do lekarza.

3. Domagamy się zawieszenia zobowiązań czynszowych i innych opłat wynikających z przepisów za pracownie plastyczne oraz za lokale użytkowane jako pracownie twórcze, twórcom i twórczyniom pracującym w domach i mieszkaniach zapewnienie zawieszenie czynszu i innych opłat za mieszkanie, a także zapewnienie możliwości ubiegania się o dodatek mieszkaniowy dla twórczyń i twórców wynajmujących lokale na innych zasadach.

4. Uważamy za konieczne przesunięcie zwolnionych środków przyznanych grantów z programów MKiDN oraz IAM na bezpośrednie wsparcie twórczyń i twórców z zachowaniem pierwszeństwa dla osób zaproszonych do realizacji odwołanych projektów.

5. Utrzymanie budżetów instytucji kultury i sztuki, zapewnienie im możliwości funkcjonowania w takim stopniu, by nie ucierpieli zatrudnieni pracownicy i pracownice oraz ułatwienie procedur przekazywania środków zwolnionych z powodu zawieszenia programu na wsparcie twórców i twórczyń, oraz współpracujących z instytucjami pracowników kultury, którzy nie posiadają stałego zatrudnienia. Dotyczy to zarówno instytucji ministerialnych, jak i samorządowych.

Należy wskazać, że postulowane przez Obywatelskie Forum Sztuki wymagają działań kompleksowych w całym aparacie państwowym, w tym również na szczeblu samorządowym.

Koronawirus pokazuje, że „zawód artysta” powinien być traktowany nie tylko na poważnie, ale z uwzględnieniem osobnych kategorii. – Ministerstwo patrzy na artystów jak na małych przedsiębiorców….Wypłaca zapomogę na podstawie przedstawionych regularnych dochodów, a przecież artyści zarabiają w sposób nierównomierny – powiedział kilka tygodni temu poseł Franciszek Sterczewski w rozmowie, którą przeprowadzono na łamach Newsweek.pl

Tu znów ujawnia się pole do pracy dla sektora kultury. – Pierwszą reformą, o którą powinno solidarnie walczyć całe środowisko sztuki, w porozumieniu i przy wzajemnym wsparciu, jest ustalenie statusu artysty zawodowego i rozwiązanie kwestii ubezpieczeń społecznych dla twórców niepracujących na stałych etatach.  – powiedział na łamach Dwutygodnika Piotr Stasiowski dyrektor Gdańska Galeria Miejska.

O potrzebie takich regulacji mówi się od co najmniej kilku lat. W 2019 roku powstał nawet projekt stworzenia Statusu Artysty Zawodowego. Projekt zakłada utworzenie Polskiej Izby Artystów, która ma zarządzać przekazywaniem dopłat do składek ubezpieczeniowych artystów. Według wstępnej wersji projektu fundusz ma być zasilany pieniędzmi pozyskanymi z opłaty reprograficznej, czyli od sprzedaży nośników oraz sprzętu do odtwarzania i nagrywania. O takie rozwiązania od lat postulują działacze wspomnianego wcześniej OFSW. Projekt zakłada też, że od 45 do 50% przychodów z opłaty reprograficznej ma zostać przekazane Funduszowi Wsparcia Artystów.

Niestety przedstawiona w 2019 roku propozycja ustawy, budzi też mnóstwo zastrzeżeń. Po pierwsze niepokoi informacja, że artystom zawodowym może być jedyna osoba legitymująca się wykształceniem drugiego stopnia na Akademiach i Uniwersytetach Artystycznych. Takie założenie nie pokrywa się w pełni z stanem faktycznym. Wielu artystów i artystek działających na scenie artystycznej nie posiada pełnego wykształcenia. Po drugie projekt zakłada, że artyści w celu uprawomocnienia swojego statusu będą się zrzeszać w związkach lub organizacjach. To zaś może doprowadzać do wypaczeń. Mimo wszystko stworzenie rzetelnego i konsultowanego z szeroko reprezentowanym środowiskiem artystycznym projektu dotyczącego statusu artysty zawodowego wydaje się kluczowe dla wprowadzania dalszych zmian w kształtowaniu bardziej przejrzystych sposobów traktowania artystów jako grupy zawodowej.

  

 

Aleksander Hudzik